Piotr Dumała - jeden z najbardziej znanych w Polsce autorów animacji - zdecydował się zrealizować film fabularny.
Na ostatnim, 34. FPFF Gdynia 2009 za swój film "LAS" otrzymał Nagrodę Specjalną Jury za szczególne wartości artystyczne
W graficznych, drobiazgowo zaplanowanych, czarno-białych kadrach fotografowanych przez Adama Sikorę, przeniósł na ekran atmosferę swoich animacji pełnych niedopowiedzenia i tajemnicy, poszukujących odpowiedzi na najważniejsze pytania egzystencjalne. Powstał film bardzo "europejski", uciekający od konkretu codzienności w nienachalną metaforę i uniwersalny symbol. Śmierć i proces odchodzenia, które tak naprawdę są jego istotą, poprzez chropowatą warstwę wizualną stają się jak gdyby namacalne. Niemała w tym zasługa pary aktorów: Stanisława Brudnego i Mariusza Bonaszewskiego, którzy w trudnych - bo dotykających intymności i fizjologii, z jaką związana jest starość - scenach pokazali siłę swojego aktorstwa.
Kulisy powstania:
O realizacji filmu fabularnego Piotr Dumała myślał od kilku lat. Na autora zdjęć wybrał Adama Sikorę. Szybko okazało się, że artystów łączy szczególny rodzaj wrażliwości oraz podobne spojrzenie na sztukę. Obaj widzieli wiec "LAS" jako film, w którym trzecią (obok aktorów) ważną rolę będzie odgrywała przyroda. Na marginesie warto podkreślić, że zarówno Dumała, jak i Sikora są twórcami o niezwykle szerokich horyzontach, zajmującymi się więcej niż tylko jednym rodzajem aktywności artystycznej, co bez wątpienia miało silny wpływ na ich współpracę.
Piotr Dumała o filmie:
(...) nagość męska, szczególnie kogoś starszego, wydaje się brzydka, grzeszna. Opiekowałem się ojcem. Uważam, że doświadczenie obcowania z ciałem człowieka chorego, który jest całkowicie zdany na nas, jest nie tylko cielesne, ale i duchowe, to jak rozmowa. (...) Było to dla mnie odkrycie nowej sfery obcowania, tej podstawowej. Niesamowite jest uświadomienie sobie, że ciało ma swój początek i koniec, możesz to odczuć, kiedy karmisz kogoś i obserwujesz wydaliny. Tak jak z dzieckiem. Człowiek jest odtąd dotąd, ma swój fizyczny koniec, jak maszyna. To dziwne przeżycie, którego doświadczyłem też z mieszkaniem po rodzicach.
Ten film jest rodzajem eksperymentu, nie ma jednego klucza. Wchodzisz do pudełka i jesteś pozostawiona sama sobie, możesz sobie sama zbudować film. Pokazałem Las kilku zaprzyjaźnionym osobom - starsza pani, Amerykanka, płakała, a młody chłopak powiedział, że nie wie, o czym to jest. Może trzeba coś więcej przeżyć. (...)
Ten film jest bardziej osobisty, niż się wydaje. - Jest bardziej osobisty niż wszystkie moje animacje razem wzięte.
Dwóch ludzi z lasem, Katarzyna Bielas w rozmowie z Piotrem Dumałą,
"Gazeta Wyborcza" 2009.07.23
