Film "MOJA KREW" w reżyserii Marcina Wrony powstał na podstawie scenariusza nagrodzonego w polskiej edycji konkursu Hartley-Merrill i zdobywcy trzeciej nagrody w jego międzynarodowej odsłonie.
Obraz debiutanta ma w sobie pokaźny ładunek energetyczny, jest chwilami gwałtowny, ostry, niepohamowany zupełnie jak jego główny Bohater z idealnie dopasowanym do tej roli Erykiem Lubosem.
...Igor - samotny, zawodowy bokser, ciągle rokujący nadzieje na sukces, odnosi ciężkie obrażenia po ostatniej walce. Nie może się pogodzić z faktem zakończenia kariery. Początkowo pogrąża się w nocnym życiu. Później dojrzewa w nim myśl, żeby zostawić po sobie "coś" - dziecko. Bezskutecznie nawiązuje kontakty z różnymi kobietami. W końcu na Stadionie X-lecia znajduje Wietnamkę, która zgadza się urodzić mu dziecko, w zamian za polskie obywatelstwo...
Problem "MOJEJ KRWI" polega na ładunku gatunkowym, wadze poruszanego przez projekt tematu. Mamy oto historię boksera, człowieka bez zasad moralnych, dla którego jedyną treścią życia jest walka. W pewnym momencie, po jednym z pojedynków, Igor musi jednak zakończyć karierę i definitywnie uporządkować swoje życiowe sprawy.
Marcin Wrona zrobił film osobisty. Tak, jak go czuł i jak go widział. A miał pomysł odważny i kontrowersyjny. Pokazać historię osoby, która wobec opinii "lepszego" świata na to nie zasługuje, jest rzeczą zaiste bezkompromisową. Taki jest też ten obraz, który czerpie swoją siłę z tego antybohatera, ale mimo wszystko postaci na swój przewrotny sposób interesującej. Najwyraźniej o to chodziło reżyserowi, żeby opowiedzieć o potrzebie człowieczeństwa w każdym, nawet najbardziej zdeprawowanym osobniku. Igor nie grzeszy kulturą osobistą, taktem i obyciem. Jest niebezpieczny dla innych, co w równym stopniu dla siebie. Rani ludzi, łącznie z tymi najbliższymi. Kiedy musi coś naprawić robi to tak, jak umie - bez finezji, intuicyjnie, nierzadko karykaturalnie.
To kino o potrzebie uczuć, któremu daleko do baśniowych, zaprawionych romantycznym syropem opowiastek. Tu rządzi chaos, dzikość, ludzka, nie zawsze zdrowa, podświadomość. To wszystko niezwykle wyraziście, chwilami wręcz spektakularnie, pokazuje z kolei Wrona.
Porywająca, wciągająca ekspozycja pewnego gorzkiego ludzkiego przypadku. Jest w tym moc, jest i magia. Mocne, wyraziste, chwilami szalone kino aż kipi od emocji. Uniwersalna historia o nawróceniu została zrobiona z pasją i niemałym rozmachem.
